Co nas unieszczęśliwia? Zła moc kompleksów

Kompleksy spędzają sen z powiek wielu z nas. Krzywe zęby, małe usta, odstające uszy, zadarty nos – lista tego, „co jest nie tak” zdaje się nie mieć końca. Za duże, za małe, za długie, za krótkie, za grube, za chude… Jacy byśmy nie byli, to przecież zawsze znajdziemy wiele rzeczy, które tak naprawdę chcielibyśmy zmienić, które nam się nie podobają – zastanawiamy się jak schudnąć, jak mieć dłuższe nogi, jak powiększyć biust, jak wyprostować nos… Zresztą nasze niezadowolenie wcale nie dotyczy tylko naszego ciała – często kompleksy odnoszą się także do charakteru – często uważamy, że jesteśmy niezbyt kontaktowi, za bardzo nieśmiali, może też za bardzo pedantyczni.  I przez to „za bardzo” nie jesteśmy idealni i to nam przeszkadza. Ale czy znacie kogoś naprawdę idealnego? Bo ja nie.

Nasze przeświadczenia o byciu zbyt nieidealnym potrafią nas nieźle unieszczęśliwić – przez to niezadowolenie zaczynamy sobie sami odbierać prawo do radości, satysfakcji i ogólnego zadowolenia z życia. Niska samoocena zatruwa nam każdy dzień i przeszkadza w osiągnięciu wyznaczonych celów – nie wierzymy, że coś się nam uda, często nawet nie próbujemy, bo uważamy, że kilka cech, które nam się nie podobają, z pewnością staną nam na przeszkodzie. Dlatego lepiej siedzieć i się załamywać, a nie działać. Niestety właśnie kompleksy są źródłem tak destrukcyjnych myśli. Bo „po co mi zdrowe odżywianie i ćwiczenia fizyczne, skoro i tak jestem gruba?”, bo ”jestem beznadziejna i nie uda mi się nic zmienić” – właśnie tego rodzaju myśli musimy starać się odciągnąć jak najdalej od siebie. Jeżeli naprawdę przeszkadza nam nasza waga, jeżeli jesteśmy niezadowoleni ze swojej sylwetki – zamiast się unieszczęśliwiać tego rodzaju myślami – zabierzmy się do działania i uwierzmy, że możemy to zmienić! Albo zastanówmy się, czy przypadkiem nie przesadzamy? Czy nasz nos naprawdę jest taki wielki? To wszystko znajduje się najczęściej tylko w naszej głowie – wyolbrzymiamy niedoskonałości, to przecież tylko nasza subiektywna ocena, a często może się okazać, że inni nie tylko nie podzielają tych krytycznych uwag, ale nawet zazdroszczą nam tego, co nam się nie podoba! Uświadommy sobie, że to, nad czym tyle lamentujemy, najczęściej jest zupełnie niezauważalne dla innych – dlaczego więc tracimy tyle czasu na bycie nieszczęśliwym z powodu przerysowanych szczegółów? Dlaczego coś takiego nie pozwala nam się cieszyć każdym dniem? Warto się zastanowić czy kompleksy nie stoją nam na drodze do szczęścia – a jeżeli tak jest, to zróbmy wszystko, by z nimi wygrać. Szkoda życia na kompleksy.

Inne artykuły

Słodyczomania – czy jesteś jej ofiarą?
Para na tak! Gotuj na parze – pożegnaj się z patelnią i tłuszczem
Kobieca dieta – na co zwracać uwagę?

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w Ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka Dotacje na innowacje. Inwestujemy w Waszą przyszłość.